3 w 1
Razem z Lollą i Avery wymyśliłyśmy ćwiczenie polegające na pisaniu. Niby nic niezwykłego, ale...- Co jakiś czas jedna z nas będzie wymyślała temat tego co będziemy pisać (opowiadanie, wiersz... wszystko jest możliwe);
- Przez tydzień tworzymy;
- W ustalonym terminie publikujemy nasze dzieła (Lolla; Avery) i następny temat.
Po raz pierwszy
Ciemno, wilgotno i zimno. Tak jak co noc.
Kira i Nili tuliły się do siebie, chcąc zatrzymać
jak najwięcej ciepła. Nie zamierzały skończyć tak jak tamten chłopak. Wytrzymał
pięć dni. Miał może dziewięć lat. Tak jak jego poprzednik, którego zabili, bo
nikt nie chciał go kupić. I ta dziewczyna.
Kira drgnęła, gdy usłyszała grzmot.
- Jutro wiozą nas na targ…- Nili patrzyła w
ciemność.- Może ktoś nas wybierze…
Milczała. To nie był optymizm, lecz zrezygnowanie.
Jednak musiały wierzyć. Jeżeli nikt ich nie kupi to mogą pożegnać się z życiem.
Już od trzech tygodni czekają.
Z tą myślą dziewczyna usnęła, słuchając chlupotu
wody wpływającej do celi.
*
Na targu zebrały
się tłumy ludzi. Każdy z nich był kolorowo ubrany w zwiewne szaty. Można było
rozpoznać tam burdel mamy, kupców, właścicieli kopalni i innych bogaczy.
Wszyscy stali w cieniu budynków. Pustynne słońce bywa zabójcze.
Nili została
wprowadzona na scenę.
- Młoda, silna. Dobrze gotuje- handlarz niewolników
obrócił się.- Jeszcze mnie nie otruła- nikt się nie zaśmiał. Co najmniej trzech
ludzi opuściło plac.- Cena początkowa to dziesięć miedziaków.
- Za tyle to dostanę owcę, z której będę miał
więcej pożytku!
Ludzie zachichotali. To była zła zapowiedź.
- Jak na niewolnicę jest ładna. Specjalnie ją oszczędzałem.
- Dam dwa miedziaki!
Jakiś starszy mężczyzna chował swój szyderczy
uśmiech w turbanie. Ludzie znali go jako Barin’a- dyrektora tutejszego burdelu.
- Kto da więcej?! Trzy miedziaki?
Cisza. Dwa miedziaki to cena glinianej wazy.
Nili opuściła głowę. Nie chciała myśleć co ją czeka
u tego człowieka. Może ją oszczędzi do czasu, aż będzie miała jedenaście lat.
Albo zostawi ją dla siebie.
- Nikt?! Dwa i pół miedziaka?- znowu cisza.-
Sprzedana! Poproszę pana do wozu po szczegóły…
Czas na Kirę.
Dziewczynę wprowadzono na scenę w worze na głowie.
- Ostrzegam! To propozycja niestandardowa i
niecodzienna. Sprzedam… Nieczystą!
Południowe słońce oślepiło niewolnicę. Usłyszała
krzyki, a po chwili zobaczyła ludzi czyniących znak, odganiający złe moce.
Twarz dziewczyny pokryta była łuskami, a oczy
przybrały smoczy wygląd. Rano mężczyźni dosypali jej do posiłku proszek z liści
Adanda, aby zmieniła się. Planowali niezły pokaz.
- Silna! Waleczna! Po odpowiednim szkoleniu, będzie
idealną obrończynią!
- A jak się zmieni?! To po wszystkim! Nic nie
zostanie!
- Otóż nie!- zaoponował handlarz.- Wystarczy, że
zje to!
Czeladnik sprzedawcy niewolników przyniósł
niewielkie zioło.
- Przecież to zwykły chwast!
- A ma niezwykłe właściwości! Patrzcie!
Mężczyzna wepchnął Kirze do ust liście. Dziewczynka
zakrztusiła się, ale możliwość uduszenia nie była najgorsza.
Między uliczkami poniósł się nieludzki wrzask. Twarz
dziewczyny zaczęła krwawić. Łuski odpadały, odrywając skórę. Oczy rozpadały się
na kawałki. Dziewczyna upadła, rozrywając swoją twarzy. Siedziała w kałuży
krwi, wrzeszcząc jakby żywcem płonęła. Nagle umilkła.
Handlarz niewolników szarpnął Kirę, by wstała.
Nie licząc tego, że jej tunika przesiąkła krwią, a
oczy nadal krwawiły, wyglądała jak zwyczajny człowiek.
- Cena początkowa: piętnaście miedziaków!
- Szatany! Wynoście się z naszego miasta!
- Powinniście spłonąć na stosie!
Ludzie coraz bliżej podchodzili krzycząc i wymachując
przypadkowymi rzeczami.
Mężczyzna zrzucił dziewczynę ze sceny, sam zaś
zaczął uspokajać tłum. Czeladnik handlarza narzucił dziewczynie wór na głowę,
po czym wciągnął do wozu. Ostatnie co usłyszała to słowa „Zajmiemy się tym
problemem”
*
Mężczyzna otworzył drzwi,
trzaskając nimi o ścianę, po czym wrzucił Kirę do środka.
- Poczekaj do nocy- odparł z
tajemniczym uśmiechem.
- Kira!- Nili przysunęła się do
dziewczyny i ściągnęła jej z głowy wór- Nic ci nie jest?
Gdy ręce dziewczyny zostały
rozwiązane wstała i zaczęła biegać, krzyczeć i uderzać we wszystko co mogła,
rozchlapując swoją krew.
- Przeklinam was!- wrzeszczała w stronę drzwi- Dopadnę was i będę torturować i zabiję was! A potem będziecie smażyć się w piekle! A gdy sama tam trafię będę was torturować przez wieczność! Zrozumiecie jak to jest!
- Przeklinam was!- wrzeszczała w stronę drzwi- Dopadnę was i będę torturować i zabiję was! A potem będziecie smażyć się w piekle! A gdy sama tam trafię będę was torturować przez wieczność! Zrozumiecie jak to jest!
- Kira!- Nili krzyknęła na cały
głos.
- I tak nas dzisiaj zabiją!
- Zamknijcie się, albo ja was
uciszę!
Dziewczyna po raz ostatni
kopnęła drzwi, po czym usiadła w zacienionym kącie celi. Nili ostrożnie do niej
podeszła i usiadła obok. Przytuliła ją.
- Czemu tu jesteś? Przecież
kupił cię ten facet- Kira spytała spokojnie.
- W wozie obejrzał mnie i
stwierdził, że wycofuje się…
- Dupek- wtrąciła się Kira.
- Zapłacił pół miedziaka i sobie
poszedł- Nili zignorowała komentarz.
Zapadła niezręczna cisza, która
panowała tutaj przez większość czasu.
Kira wstała. Nili przeraziła
się, że znów dostanie ataku szału, ale dziewczyna przyłożyła głowę do drzwi, a
gdy upewniła się, że mężczyźni poszli zjeść, podeszła do ściany naprzeciwko.
Chwyciła odłamek kamienia i podważyła nim jedną z cegieł. Ta wypadła. W szparze
leżał nóż.
- Co to!…- Kira położyła dłoń na
ustach dziewczyny.
- Nie wiem jak ty, ale ja nie dam
się zabić.
*
Już dawno zapadł zmrok. Gorąco
pustyni , zamieniło się w siarczysty mróz.
Drzwi otworzyły się powoli. Do
celi wszedł handlarz niewolników.
- Jeżeli nie będziecie stawiać
oporu zrobię to szybko- oświadczył i wyciągnął sztylet do podcinania gardeł.
Nili zatrzasnęła drzwi.
- Odłóż broń!- z cienia pod oknem wyłoniła się Kira. Trzymała przed
sobą sztylet. Jej ręce trzęsły się. Co chwilę robiło jej się słabo, a przed
oczami widziała ciemność. Nie chciała się zmienić. Nie w tej chwili.
- I co?- lekceważył dziewczynę mężczyzna- Co mi zrobisz? Kuchnia jest
na drugim końcu obozu.
Dopiero teraz Nili zauważyła, że to nóż kuchenny. Ich plan miał coraz
mniejsze szanse powodzenia.
- Jestem Nieczystą! Nawet bez noża mogę cię zabić!
Mężczyzna spoważniał. Wyciągnął bat.
- Już ja was przećwiczę buntowniczki! Odechce wam się protestów!-
krzyknął i zaczął zbliżać się do Kiry.
Dziewczyna przerażona przeszyła go nożem, a gdy osunął się na kolana
przewróciła go kopnięciem. Zadała pięć pchnięć w brzuch i złamała mu mostek.
Nie ruszał się.
- Kira- wyszeptała przerażona Nili.
Lecz dziewczyna jej nie słuchała. Była głodna. Jadła rano, a on leżał
pod nią- zdrowy i świeży… Powąchała jego krew. Pachniała lepiej niż cokolwiek
co w życiu jadła. Przyjrzała się nożowi. Spływała po nim gęsta, intensywnie czerwona
cieczą. Polizała. Z przyjemności zamknęła oczy. Zje go całego. A jego czeladnika
zostawi na później. A Nili…
Nili! Czy wszystko z nią w porządku? Kira! Obudź się! Opamiętaj się!
Nie jesteś taka!
Dziewczyna rozejrzała się dookoła. Nili kuliła się w kącie spoglądając
w jej stronę.
Wstała. Chciała do niej podejść. Wyciągnęła rękę.
- Nie…- pisnęła Nili- Nie… Nie…
Miała go tylko nastraszyć. Najwyżej zranić, ale ona go zabiła. Zabiła.
Dotknęła swojej twarzy. Poczuła łuski. Dużo łusek. Całą jej twarz
pokrywały łuski.
- Halin! Co tak długo? Kolacja stygnie…- do celi wszedł czeladnik
martwego. Rozejrzał się zdezorientowany. Gdy zobaczył Nili, bez namysłu chwycił
bat i zaczął iść w jej stronę.
Kira, nie czekając ani chwili, wybiegła. Wskoczyła na jednego z
przywiązanych przed celą koni i ruszyła przed siebie.
Nawet gdy była już daleko, wciąż słyszała krzyk swojej siostry.
W tym opowiadaniu postawiłam na akcję a nie bohaterów.
W pełno wymiarowych książkach pisarze tworzą postać, która ma być
kochana przez ludzi. Czytelnik coraz bardziej się do niej przywiązuje, a
na koniec okazuje się, że nie jest ona taka jak myśleliśmy lub ginie.
To ma targnąć emocjami.
Ja postanowiłam, że przedstawię wstrząsające wydarzenia, ponieważ nie
zdążyłabym przyzwyczaić czytelnika do postaci. To co się dzieje ma być
okropne, oburzające i straszne. Wręcz nieludzkie. W ten sposób uzyskuję
prawie taki sam efekt.
Proszę o ocenę tej krótkiej historii. Przyjmę najgorszą krytykę, ale miłym słowem też nie pogardzę.
;D