czwartek, 22 maja 2014

3 w 1

3 w 1

Razem z Lollą i Avery wymyśliłyśmy ćwiczenie polegające na pisaniu. Niby nic niezwykłego, ale...
  • Co jakiś czas jedna z nas będzie wymyślała temat tego co będziemy pisać (opowiadanie, wiersz... wszystko jest możliwe);
  • Przez tydzień tworzymy;
  • W ustalonym terminie publikujemy nasze dzieła (Lolla; Avery) i następny temat.
Mój temat: Opowiadanie przygodowe, które wstrząśnie czytelnikiem.

 
Po raz pierwszy
Ciemno, wilgotno i zimno. Tak jak co noc.
Kira i Nili tuliły się do siebie, chcąc zatrzymać jak najwięcej ciepła. Nie zamierzały skończyć tak jak tamten chłopak. Wytrzymał pięć dni. Miał może dziewięć lat. Tak jak jego poprzednik, którego zabili, bo nikt nie chciał go kupić. I ta dziewczyna.
Kira drgnęła, gdy usłyszała grzmot.
- Jutro wiozą nas na targ…- Nili patrzyła w ciemność.- Może ktoś nas wybierze…
Milczała. To nie był optymizm, lecz zrezygnowanie. Jednak musiały wierzyć. Jeżeli nikt ich nie kupi to mogą pożegnać się z życiem. Już od trzech tygodni czekają.
Z tą myślą dziewczyna usnęła, słuchając chlupotu wody wpływającej do celi.
*
                Na targu zebrały się tłumy ludzi. Każdy z nich był kolorowo ubrany w zwiewne szaty. Można było rozpoznać tam burdel mamy, kupców, właścicieli kopalni i innych bogaczy. Wszyscy stali w cieniu budynków. Pustynne słońce bywa zabójcze.
                Nili została wprowadzona na scenę.
- Młoda, silna. Dobrze gotuje- handlarz niewolników obrócił się.- Jeszcze mnie nie otruła- nikt się nie zaśmiał. Co najmniej trzech ludzi opuściło plac.- Cena początkowa to dziesięć miedziaków.
- Za tyle to dostanę owcę, z której będę miał więcej pożytku!
Ludzie zachichotali. To była zła zapowiedź.
- Jak na niewolnicę jest ładna. Specjalnie ją oszczędzałem.
- Dam dwa miedziaki!
Jakiś starszy mężczyzna chował swój szyderczy uśmiech w turbanie. Ludzie znali go jako Barin’a- dyrektora tutejszego burdelu.
- Kto da więcej?! Trzy miedziaki?
Cisza. Dwa miedziaki to cena glinianej wazy.
Nili opuściła głowę. Nie chciała myśleć co ją czeka u tego człowieka. Może ją oszczędzi do czasu, aż będzie miała jedenaście lat. Albo zostawi ją dla siebie.
- Nikt?! Dwa i pół miedziaka?- znowu cisza.- Sprzedana! Poproszę pana do wozu po szczegóły…
Czas na Kirę.
Dziewczynę wprowadzono na scenę w worze na głowie.
- Ostrzegam! To propozycja niestandardowa i niecodzienna. Sprzedam… Nieczystą!
Południowe słońce oślepiło niewolnicę. Usłyszała krzyki, a po chwili zobaczyła ludzi czyniących znak, odganiający złe moce.
Twarz dziewczyny pokryta była łuskami, a oczy przybrały smoczy wygląd. Rano mężczyźni dosypali jej do posiłku proszek z liści Adanda, aby zmieniła się. Planowali niezły pokaz.
- Silna! Waleczna! Po odpowiednim szkoleniu, będzie idealną obrończynią!
- A jak się zmieni?! To po wszystkim! Nic nie zostanie!
- Otóż nie!- zaoponował handlarz.- Wystarczy, że zje to!
Czeladnik sprzedawcy niewolników przyniósł niewielkie zioło.
- Przecież to zwykły chwast!
- A ma niezwykłe właściwości! Patrzcie!
Mężczyzna wepchnął Kirze do ust liście. Dziewczynka zakrztusiła się, ale możliwość uduszenia nie była najgorsza.
Między uliczkami poniósł się nieludzki wrzask. Twarz dziewczyny zaczęła krwawić. Łuski odpadały, odrywając skórę. Oczy rozpadały się na kawałki. Dziewczyna upadła, rozrywając swoją twarzy. Siedziała w kałuży krwi, wrzeszcząc jakby żywcem płonęła. Nagle umilkła.
Handlarz niewolników szarpnął Kirę, by wstała.
Nie licząc tego, że jej tunika przesiąkła krwią, a oczy nadal krwawiły, wyglądała jak zwyczajny człowiek.
- Cena początkowa: piętnaście miedziaków!
- Szatany! Wynoście się z naszego miasta!
- Powinniście spłonąć na stosie!
Ludzie coraz bliżej podchodzili krzycząc i wymachując przypadkowymi rzeczami.
Mężczyzna zrzucił dziewczynę ze sceny, sam zaś zaczął uspokajać tłum. Czeladnik handlarza narzucił dziewczynie wór na głowę, po czym wciągnął do wozu. Ostatnie co usłyszała to słowa „Zajmiemy się tym problemem”
*
                Mężczyzna otworzył drzwi, trzaskając nimi o ścianę, po czym wrzucił Kirę do środka.
                - Poczekaj do nocy- odparł z tajemniczym uśmiechem.
                - Kira!- Nili przysunęła się do dziewczyny i ściągnęła jej z głowy wór- Nic ci nie jest?
                Gdy ręce dziewczyny zostały rozwiązane wstała i zaczęła biegać, krzyczeć i uderzać we wszystko co mogła, rozchlapując swoją krew.
                - Przeklinam was!- wrzeszczała w stronę drzwi- Dopadnę was i będę torturować i zabiję was! A potem będziecie smażyć się w piekle! A gdy sama tam trafię będę was torturować przez wieczność! Zrozumiecie jak to jest!
                - Kira!- Nili krzyknęła na cały głos.
                - I tak nas dzisiaj zabiją!
                - Zamknijcie się, albo ja was uciszę!
                Dziewczyna po raz ostatni kopnęła drzwi, po czym usiadła w zacienionym kącie celi. Nili ostrożnie do niej podeszła i usiadła obok. Przytuliła ją.
                - Czemu tu jesteś? Przecież kupił cię ten facet- Kira spytała spokojnie.
                - W wozie obejrzał mnie i stwierdził, że wycofuje się…
                - Dupek- wtrąciła się Kira.
                - Zapłacił pół miedziaka i sobie poszedł- Nili zignorowała komentarz.
                Zapadła niezręczna cisza, która panowała tutaj przez większość czasu.
                Kira wstała. Nili przeraziła się, że znów dostanie ataku szału, ale dziewczyna przyłożyła głowę do drzwi, a gdy upewniła się, że mężczyźni poszli zjeść, podeszła do ściany naprzeciwko. Chwyciła odłamek kamienia i podważyła nim jedną z cegieł. Ta wypadła. W szparze leżał nóż.
                - Co to!…- Kira położyła dłoń na ustach dziewczyny.
                - Nie wiem jak ty, ale ja nie dam się zabić.
*
                Już dawno zapadł zmrok. Gorąco pustyni , zamieniło się w siarczysty mróz.
                Drzwi otworzyły się powoli. Do celi wszedł handlarz niewolników.
                - Jeżeli nie będziecie stawiać oporu zrobię to szybko- oświadczył i wyciągnął sztylet do podcinania gardeł.
                Nili zatrzasnęła drzwi.
- Odłóż broń!- z cienia pod oknem wyłoniła się Kira. Trzymała przed sobą sztylet. Jej ręce trzęsły się. Co chwilę robiło jej się słabo, a przed oczami widziała ciemność. Nie chciała się zmienić. Nie w tej chwili.
- I co?- lekceważył dziewczynę mężczyzna- Co mi zrobisz? Kuchnia jest na drugim końcu obozu.
Dopiero teraz Nili zauważyła, że to nóż kuchenny. Ich plan miał coraz mniejsze szanse powodzenia.
- Jestem Nieczystą! Nawet bez noża mogę cię zabić!
Mężczyzna spoważniał. Wyciągnął bat.
- Już ja was przećwiczę buntowniczki! Odechce wam się protestów!- krzyknął i zaczął zbliżać się do Kiry.
Dziewczyna przerażona przeszyła go nożem, a gdy osunął się na kolana przewróciła go kopnięciem. Zadała pięć pchnięć w brzuch i złamała mu mostek. Nie ruszał się.
- Kira- wyszeptała przerażona Nili.
Lecz dziewczyna jej nie słuchała. Była głodna. Jadła rano, a on leżał pod nią- zdrowy i świeży… Powąchała jego krew. Pachniała lepiej niż cokolwiek co w życiu jadła. Przyjrzała się nożowi. Spływała po nim gęsta, intensywnie czerwona cieczą. Polizała. Z przyjemności zamknęła oczy. Zje go całego. A jego czeladnika zostawi na później. A Nili…
Nili! Czy wszystko z nią w porządku? Kira! Obudź się! Opamiętaj się! Nie jesteś taka!
Dziewczyna rozejrzała się dookoła. Nili kuliła się w kącie spoglądając w jej stronę.
Wstała. Chciała do niej podejść. Wyciągnęła rękę.
- Nie…- pisnęła Nili- Nie… Nie…
Miała go tylko nastraszyć. Najwyżej zranić, ale ona go zabiła. Zabiła.
Dotknęła swojej twarzy. Poczuła łuski. Dużo łusek. Całą jej twarz pokrywały łuski.
- Halin! Co tak długo? Kolacja stygnie…- do celi wszedł czeladnik martwego. Rozejrzał się zdezorientowany. Gdy zobaczył Nili, bez namysłu chwycił bat i zaczął iść w jej stronę.
Kira, nie czekając ani chwili, wybiegła. Wskoczyła na jednego z przywiązanych przed celą koni i ruszyła przed siebie.
Nawet gdy była już daleko, wciąż słyszała krzyk swojej siostry.
W tym opowiadaniu postawiłam na akcję a nie bohaterów.
W pełno wymiarowych książkach pisarze tworzą postać, która ma być kochana przez ludzi. Czytelnik coraz bardziej się do niej przywiązuje, a na koniec okazuje się, że nie jest ona taka jak myśleliśmy lub ginie. To ma targnąć emocjami.
Ja postanowiłam, że przedstawię wstrząsające wydarzenia, ponieważ nie zdążyłabym przyzwyczaić czytelnika do postaci. To co się dzieje ma być okropne, oburzające i straszne. Wręcz nieludzkie. W ten sposób uzyskuję prawie taki sam efekt.
Proszę o ocenę tej krótkiej historii. Przyjmę najgorszą krytykę, ale miłym słowem też nie pogardzę.

;D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz